Strona o pająkach z rodzaju Avicularia.

Dorosłe Avicularie padają… dlaczego?

No właśnie… coraz częściej przekonuje się na własnej skórze, skarżą się także niektórzy hodowcy. Wydaje mi się że wiem dlaczego, przynajmniej poznałem niektóre powody. Pierwszy to złe przejście wylinki, bardzo trzeba uważać żeby nie było za sucho, ale także nie przesadzić z wilgotnością. Czasem pająk szkodzi sam sobie budując za małe gniazdo, i po prostu ciężko mu wyjść ze starej „skóry” – zdarza się. Czasem jest za słaby bo za mało pożarł robactwa i po prostu nie ma siły, proces zatrzymuje się nawet w połowie.. i koniec. To wszystko jednak jest do przewidzenia, i zazwyczaj częściowo jesteśmy winni my.

Najgorsze jednak jest to że coraz więcej dorosłych samic, pada w czasie opieki nad kokonem. Sam miałem kilkanaście takich przypadków i z mojego wywiadu:) wynika że nie tylko u mnie się tak dzieje. Największy procent zgonów jest u A. versicolor i A. diversipes. Jest piękna kopulacja, potem długo wyczekiwany kokon… i tu są trzy wersje:

a/ Samica wyrzuca kokon, który okazuje się być zgniłkiem, wychodzi z gniazda, wędruje tu i tam.. i pada po paru dniach zazwyczaj na ziemi.

b/ Samicę znajdujemy w gnieździe, kokon jest oczywiscie zepsuty a ona martwa.

c/ Wszystko gra, po miesiącu odbieramy kokon, z którego mamy kupe nimf a samica jest cała, zdrowa i masakrycznie głodna:)

Wersje a i b może spowodować częsty błąd hodowców pająków – dopuszczenie samca do nieprzeliniałej jeszcze samicy po uprzedniej opiece nad kokonem. Tutaj mamy praktycznie stuprocentowo zapewniony zgon samicy, choć zdarzało się że przeżyła, natomiast kokon zazwyczaj jest do wyrzucenia.

I druga rzecz, do której doszedłem po długim myśleniu, konsultacjach i logice.. i stratach (5 samic versicolor w ciągu roku) Zdarza się, ze wszystko do momentu kopulacji robimy perfekcyjnie, samica jest nażarta, samiec żwawy. Jest kopulacja, jest kokon… i występuje wersja a lub b.. Otóż uważam, prawie z całą swą pewnością że jest to ochrona samej Matki Natury przed chowem wsobnym. To co wcześniej napisałem nie jest przypadkowe, większość, jak nie wszystkie versiki pochodzą od jednej, lub kilku par odłowionych dawno temu na Martynice (obecnie z tego co wiem, gatunek ten jest tam pod ochroną i jest całkowity zakaz odłowu/wywozu), co w końcu musiało zaowocować tym że wąska pula genowa da znać o sobie. U diverek zaobserwowałem coś jeszcze, samice które normalnie są nieagresywne wobec samców, potrafią niektóre bezlitośnie zeżreć zanim dojdzie do kopulacji, a z innymi przebiega ona bezproblemowo. Uważam ze działa dokładnie ten sam mechanizm, o którym napisałem wyżej.

Bedę starał się ten miniartykuł uzupełniać, w miarę przybywania danych i wiedzy. Nie jest to niczym udowodnione, ale mimo to uważam że wnioski wyciągnąłem prawidłowe.

Sondy

Uroda Avicularii :)
Który gatunek jest najładniejszy według Was? Głosujcie.